📅 Dzień montażu: poniedziałek, godzina 6:45 rano.
Wyjechaliśmy z bazy jeszcze przed świtem, aby dotrzeć do miejscowości pod Radomiem, gdzie na swojej działce czekał już na nas pan Marek – pogodny emeryt z pasją do motoryzacji i... miłością do zwierząt. Na wjeździe przywitały nas nie tylko uśmiech i kawa, ale też cała trójka jego psów: Czarek (owczarek niemiecki), Bąbel (buldożek francuski) i Zuza (mieszaniec o energii jak z turbiny wiatrowej).
🔧 O godzinie 7:15 rozstawialiśmy już stanowisko, a psy z ciekawością obserwowały każdy nasz ruch. W trakcie montażu szkieletu konstrukcji, Czarek najwyraźniej postanowił objąć stanowisko kierownika budowy – nie odstępował nas ani na krok. Bąbel z kolei zaanektował karton po uchwytach montażowych jako legowisko, a Zuza… no cóż, próbowała się zaprzyjaźnić z naszymi rękawicami roboczymi, które kilkukrotnie musieliśmy odbierać z trawy.
Garaż miał wymiar 3x6 m, antracytowy, z bramą uchylną i dodatkowym okienkiem z boku. Miał służyć jako miejsce do majsterkowania przy skuterze oraz schowek na rowery wnuków. Klient zadbał o wylewkę z delikatnym spadkiem i eleganckie obrzeża, które pięknie komponowały się z kolorystyką blachy.
💨 Około godziny 10:00 zaczęło delikatnie kropić – ale psy były niezrażone. Przeciwnie – traktowały naszą obecność jako przygodę. Gdy jeden z kolegów zostawił otwarty bus, Zuza już była w środku, wylegując się na kocu przy narzędziach. Śmiechu było sporo – a pan Marek tylko machnął ręką: "One są ciekawsze niż ja!"
📸 O 11:30 zakończyliśmy wszystkie prace, wykonaliśmy dokumentację fotograficzną, a pan Marek podziękował nam nie tylko słowami – ale także słoikiem własnej konfitury z czarnej porzeczki. „Za cierpliwość do psiego nadzoru” – zażartował.
Ten montaż zapamiętamy na długo – nie tylko z racji eleganckiego garażu, ale i najbardziej zaangażowanej, czterołapnej ekipy inspekcyjnej, jaką spotkaliśmy.